sobota, 6 sierpnia 2011

Poślizg

Mam poślizg w biologii. Zła jestem na to. I poślizg będzie jeszcze większy bo czeka mnie kolejna przeprowadzka więc jestem teraz w szale szukania mieszkania. Znalezienie odpowiedniego lokum w czasie studenckich poszukiwań graniczy z cudem. Mieszkanie ma mieć przynajmniej 3 pokoje, metraż także musi być rozsądny (książki i zabawki muszą się gdzieś zmieścić, no i mąż też musi wejść). Mam nadzieję,że w przyszłym tygodniu w końcu coś się wyjaśni i będę mogła nas pakować. Oby ten sierpień się skończył... Mam nadzieję,że ten weekend pozwoli mi trochę nadrobić stracone rozdziały.

Ps.
O kurcze... ktoś mnie "Panią" zatytułował w komentarzach :) Droga smilinggirl - ja też jestem smiling i też girl (!!) :-) a studiować chcę w Poznaniu.

Padło też pytanie o plan biologii. Podzieliłam sobie książki Operonu na kilkadziesiąt części i wyznaczyłam na to terminy. Przerobię partię,zaczynam drugą przypominając sobie pierwszą.. i tak dalej. Póki co działa. Aaa... i problematyczne kwestie wypisuję sobie w zeszycie.

środa, 20 lipca 2011

NIe masz znajomości? Spieprzaj dziadu!

Dzisiaj post medyczny, ale z innej strony.
...
Mężczyzna, lat 59, aktywny, silny, pełen energii. Od 3 miesięcy skarży się na narastające bóle stawów (ramion) i dołu pleców. Stracił apetyt, chudnie, chodzi zgięty w pół.
Wyniki moczu i krwi powtarzane 3 razy wykazują narastające białko ostrej fazy w moczu oraz inne nieprawidłowości jak podwyższona kreatynina + inne nieprawidłowości,które powinny być ujemne a wychodzą w wysokich liczbach. Czynnik reumatoidalny w normie (na to pani doktor stwierdziła,że pacjenta z pewnością przewiało).
Nie chodzi tu o wypisywanie co dokładnie tam się pojawia, nie pamiętam w tej chwili.
Rzecz w tym, że mężczyzna chodzi do lekarza rodzinnego, który widząc owe wyniki zaaplikował na pierwszy ogień Tramal, po 2 tygodniach dołączył antybiotyk. A gdy ten nie przyniósł poprawy zalecił zastrzyki przeciwbólowe (z Tramalem włącznie). Zero diagnozy ( "coś tam Panu jest" ), zero szerszych badań.
I teraz uwaga...
na pytanie pacjenta o ewentualną hospitalizację (co oznacza,że pacjent ten czuje się już wyjątkowo źle bo szpitali unika jak ognia) odpowiada "A ma Pan znajomości? Bo ja nie, więc Pana i tak nie przyjmą".

Kurtyna milczenia.

Reakcja z mojej i siotry strony natychmiastowa. Dziś, bez skierowania, po ustaleniu ze szpitalnym urologiem jadą na badania. Wreszcie.
Co to ma do cholery znaczyć?? Mówi się o wczesnym reagowaniu, o badaniach, trąbi się o zapobieganiu a gdy pacjent przychodzi z konkretnymi objawami, które pokazują również wyniki spławia się pacjenta w taki sposób??!!!

czwartek, 14 lipca 2011

Grunt to mieć dobry plan.

Plan działania stworzony. Biologię powinnam zakończyć w połowie października a dalej już tylko testy. Chemia wymaga jeszcze ustalenia co i jak :) Pewnie przyda się jakiś dobry korepetytor. Najlepiej by było, gdybym cały materiał chemiczny zakończyła w grudniu by później 5 miesięcy trzaskać testy,zadania i powtarzać lub doczytywać.

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu,że dobrze robię. Sama myśl,że daję sobie szansę sprawia,że budzę się rano jakby silniejsza.

wtorek, 5 lipca 2011

Trudny powrót

Dobrze zrobiłam,że nie usunęłam tego bloga.
Od października rozpoczęłam studia prawnicze. Absolutna pomyłka. Wieczorem uczyłam się historii prawa a w nocy śniłam o medycynie by rano obudzić się i iść na egzamin prawniczy.
Biję się z myślami,a raczej przekonuję swoje skołatane serce,że tak jest dobrze, że kolejny trudny wybór będzie dobrym posunięciem. Rezygnacja z tych studiów i walka o studia medyczne ( ostatni raz... moja matura za rok traci ważność i będzie wymagała napisania jej od początku). Przejrzałam sobie plan studiów na pierwszy rok , drugi, trzeci... i choć biofizyka nie nastroiła mnie optymistycznie to cała reszta wydaje się sto razy lepsza niż nauka kodeksów, wykuwanie historii (z najmniejszymi szczegółami).
I najważniejsze...
wyobraziłam sobie siebie za x lat, w biurze, na rozprawach sądowych i straciłam zapał. To nie dla mnie. To nie mój świat.

Może to szaleństwo zaczynać nowe studia w wieku 24 lat ( bo tyle będzie za rok) ale pocieszyła mnie koleżanka,która studiuję stomatologię,że większość grupy na kierunku lekarskim stanowią starsi studenci i nikogo nie dziwi osoba,która skończyła np. biologię i nagle postanowiła iść na medycynę mając te 24-25 lat.
Próbuję. Nie... inaczej. Poprostu idę na studia medyczne za rok. Koniec- kropka. Nie ma prawa ( znowu to prawo ;-) ) się nie udać!
Tak więc med-ola wraca i będzie moim dziennikiem walki o marzenia.

poniedziałek, 27 września 2010

Cicho,cichuteńko ;)

:) Ponieważ jeszcze w wielu miejscach widnieje ten adres bloga po cichutku przypominam,że notki pojawiaja się teraz na baliannie :)

poniedziałek, 6 września 2010

Zmiana adresu

Całe to "med" zaczyna mi trochę ciążyć gdy pomyślę o zbliżających się studiach i obecnej sytuacji. Dlatego przenoszę blog na stary-nowy adres http://www.balianna.blogspot.com i prosiłabym o podmienienie go w linkach (jeśli ktoś ma mnie w ulubionych). :)
Nowa notka już w nowym domu.

wtorek, 24 sierpnia 2010

....

Pewne rzeczy wracają do mnie jak bumerang, czasem bombardują z kilku stron i nie dają przestać myśleć.
Kiedy ostatni raz stałam za obiektywem realizując jakiś misterny plan? Mijają już 2 lata a przecież... lepiej zacytuję mistrza:
"Jeżeli w ciągu dnia nie zrobię czegoś związanego z fotografią, to czuję, jakbym zaniechał czegoś niezbędnego dla mojej egzystencji, na przykład zapomniał się obudzić. Jestem przekonany, że przypadek, który spowodował, że zostałem fotografem, uczynił moje życie w ogóle możliwym. " Hmm.. może w tym tkwi problem mojej pustki w tym pełnym życiu? Czas przemyśleć.

Z dziewczynkami daję radę coraz lepiej,choć nie raz jestem na skraju wytrzymałości i chciałabym wybiec z domu by policzyć do dziesięciu. Panienki teraz śpią i wygladają jak aniołki, w takich chwilach zapominam o wszystkich stresach związanych z wychowywaniem prawie 3 latki z noworodkiem. Kocham je ponad wszystko. Znikam zatopić się w lekturze :) Sami rozumiecie... :)

niedziela, 15 sierpnia 2010

I did it my way




Zadziwiające jak bardzo mogą zmienić życie takie male istotki, aż trudno mi to ubrac w słowa. Moje dziewczynki nadają wszystkiemu sens na nowo.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Trzeba więcej słów?



:) Lilianna, 3740g, ur. 4 sierpnia 2010 :)

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Sierpień. Co ja tu jeszcze robię???? :) Powinnam nadzierać się na porodówce a czekam dalej i żadnych znaczących objawów nie ma. Uparciucha!!
Dziś moje dokumenty trafiły do dziekanatu.Mogę czuć się studentką prawa. Hmm... Chyba przyjdzie jeszcze czas na radość z tego gdy wreszcie zobaczę swoje nogi.