
Właśnie po wielu trudach obejrzalam "Miłość w czasach zarazy". Po przeczytaniu książki spodziewalam się wiele , może zbyt wiele.
Bo film okazał się być dość chaotyczny, pozbawiony tego czaru,jaki ma ksiązka. Denerwował mnie Florentino tym swoim patatyzmem. A jednocześnie sama końcówka, ostatnia scena - to najlepsze co im wyszło, przyprawiło mnie o szybsze bicie serca. Najbardziej denerwowało mnie ich "starzenie się". Ostatniecznie 30letni Florentino wyglądał na 50lat, a 70-letnia Fermina jakby ktoś dwudziestolatce dokleił siwe włosy i obsmarował zbyt ciemnym podkładem. To tyle z krytyki.
Piękna ściezka dźwiękowa. Mogłaby lecieć w tle podczas...czytania ksiązki. Trochę załuję, ze obejrzałam film bo gdzieś zamazały się moje własne wyobrażenia o głównych postaciach. Książka jest doskonała, jej się nie da zekranizować, nie da zamknąć w ramy. Tylko życie może pobawić się w tworzenie filmu, nie byle reżyser.
Przy okazji bardzo proszę o zabranie głosu w sondzie.
Dla wyjaśnienia- chodzi o serwis aukcyjny, który polegac będzie na typowych aukcjach oraz mozliwości dodawania aukcji na zasadzie "poszukuję" gdzie to sprzedający będą oferowali ksiązkę w coraz niższej cenie. :)