piątek, 6 listopada 2009

I znowu Nabokov


Czy Wy widzicie to co ja? :)
Juz od 18 listopada !

Wyjaśnienie

Przepraszam za poprzednią notkę. Tak to jest gdy ma się powazny kryzys i zadnej osoby do wygadania. Nie wiem dlaczego gdy coś jest źle zaraz zjawia się setka kolejnych beznadziejnych spraw. Cóż..nie przynudzam. Jakoś muszę zebrać siły i stanąć na wysokości zadania.
Możliwe,że będę musiała zaryzykować i rozpocząć własną działalność (ponownie..). Mam dość nietypowy pomysł jak połączyć dotychczasowe doświadczenie z zainteresowaniami reklamowymi. Nie wiem czy na tego typu usługi jest miejsce na rynku, ale chyba pozostaje spróbować i się przekonać.

Przerwałam "Lot nad.." , w obecnej sytuacji ksiązka ta okazała się zbyt ciężka (choć oczywiście zaczyna się wspaniale i wstrząsająco). Czytam "Atramentowe serce" dla zapomnienia o codziennych problemach. Idealnie się do tego nadaje.
Co do nauki . Jeśli dziś lekarz wypisze mi zwolnienie ( okres grypowy dopadł i mnie) to będę miała przed sobą 5 albo i więcej dni - mam ambitne założenie skończyć biologiczny materiał (albo chociaż większość, zostawiając sobie genetykę na resztę dni) . Będę mogła wreszcie poświęcić się chemiusi ( ;) ) bez reszty.

Ostatnie zdanie z mojej ostatniej notki - może nieco pochopne,zbyt mocne ale prawdą jest, że ta 2-latka trzyma mnie bardzo mocno na nogach. Jesteśmy bardzo związane. Wczoraj zostawiłam ją na próbe u sąsiadki . Okazało się, że co chwilę stawała pod drzwiami popłakując i mówiąc "mama". NIe chciała się bawić, jeść, tylko tęskniła. Utrudnia mi to sprawę, bo tym bardziej nie wiem gdzie mogę ją zostawiać na czas pracy ( właśnie w tym felernym dniu moi rodzice i teściowe skapitulowali- mogę już liczyć tylko na siebie) .

Noo, to się wygadałam. Zaglądam na Wasze blogi regularnie przez nasze-czytanie.blogspot.com . Nie zawsze zostawiam komentarz ale wiedzcie,że śledzę co piszecie.

wtorek, 3 listopada 2009

nawarstwia się

Nie jest dobrze, wszystko się komplikuje.
Mam sny, podczas których płaczę w nocy ( dziś np śnił mi się umierający tata ), w ciągu dnia nie mogę się skupić, nie mogę się śmiać, wegetuję sobie. Teść jedzie do hospicjum i nie mam komu zostawiać dziecka na czas pracy, od grudnia zmieniają mi się godziny pracy i będę w domu przed północą.
Dzieje się coś niedobrego, atmosfera się zagęszcza a ja jak zwykle tkwię w tym sama i wszystko jest na mojej głowie. Nie wiem czy mam na to siły. Gdyby nie mała, rozwiązanie byłoby bardzo proste.

poniedziałek, 19 października 2009

"Splendor" Vladimir Nabokov



Jaka dziwna książka. Jak wiele w niej niedopowiedzeń, ukrytych znaczeń...
To książka wytrawna w swojej prostocie. PROSTOTA- no właśnie. Poznajemy losy Martina - zakochanego w Rosji, emigrującego do Szwajcarii, studiującego w Anglii i poszukującego swojego miejsca gdzieś między Niemcami a Francją. Skomplikowane?
Wiele razy podczas czytania tej, dość krótkiej, powieści jeździmy po świecie. Poznajemy kilkanaście postaci,które w mniejszy lub większy sposób przyczyniają się do niezrozumiałego kroku Martina - pojechania tam,gdzie czeka go tylko śmierć. Śmierć albo wielki Splendor,że udało mu się jej uciec.
Jest krótki wątek miłosny, przyjaźń, rozczarowania a przede wszystkim jest w niej Rosja. Cały czas. Bardzo ciekawy pomysł wkrada się gdzieś pod koniec książki, gdy Martin wraz ze swoją ukochaną Sonią tworzą zmyśloną krainę- Zoorlandię, w której mieszkańcy muszą poddawać się absurdalnym zakazom (np. golenia włosów). Po krótkim namyśle stwierdzam, że i tym razem chodziło o Rosję.

To nie jest ksiażka do czytania w urywkach- zbyt wiele straciłam czytając w taki sposób.
Nie umknął mi jednak język Nabokova, jego nieziemski talent do tworzenia charakterystycznych postaci, opisów chwytających za serce, dialogów pełnych dwuznaczności. Uwielbiam Nabokova jeszcze bardziej. Moja przygoda z "namiętnym" czytaniem nie trwa długo i był to dla mnie krok ku zupełnie innej literaturze- w której brak kontrowersji i szybkich zwrotów akcji. Cóż... nie wiem czy polecać czy nie. Trafi do naprawdę specyficznego grona czytelników - sama nie wiem czy jestem aż tak inteligentna by ugryźć ją w odpowiedni sposób.











sobota, 17 października 2009

Chyba dobry humor gdzieś się ulotnił...
"Autumn leaves" Eva Cassidy

The falling leaves drift by my window
The falling leaves of red and gold
I see your lips, the summer kisses
The sunburned hands I used to
Since you went away the days grow long
And soon I'll hear old winter's song
But I miss you most of all, my darling
When autumn leaves start to fall
Since you went away the days grow long
And soon I'll hear old winter's song
But I miss you most of all, my darling
When autumn leaves start to fall
I miss you most of all, my darling
When autumn leaves start to fall


Na dobry początek dnia..

Pewna osóbka od rana z zapasem energii

Co innego trzeba powiedzieć o tym stworze...


Od rana pyszna kawa z cynamonem.



I jesienna jajecznica z kurkami.




W niezłym, o dziwo, nastroju - zyczę miłego dnia!
Przepraszam za nieostre zdjęcia ale padły przy zmniejszaniu.

czwartek, 15 października 2009




I jak tu oszczędzać?? :-)
Ostatnio przesiedziałam ponad godzinę w Empiku i oglądałam ksiązki kucharskie (tak...byłam potwornie głodna ;) ). Uwielbiam kuchnię włoską. Mogę bez końca jeść makarony, zapiekanki warzywne, ciasta a wszystko doprawione bazylią i oregano.Mniam...
Na obiad dziś oczywiście kokardki ze szpinakiem,, drobno pokrojonymi pomidorami, mozzarellą, camembert i bazylią.
A Nigellę uwielbiam. Mogłabym wyglądać tak jak ona i gotować tak jak ona :) i przeżyłabym jakoś ten wielki tyłek . hehe.