Czuję presję.
Naciskam siebie tak mocno, tak bardzo tego chcę, że aż mi słabo robi na myśl,że mogłabym to zaprzepaścić. Jednocześnie... nieznajomi przyglądają się z ciekawością i niedowierzaniem a rodzina w całości przekreśliła moje szanse.
Mają chyba dość moich pomysłów i ciągłego naginania możliwości. Ja też mam dość. Dlatego cel mam jasny choć trudny.
..............
Za 7 miesięcy napiszę maturę i dostanę się na medycynę. I chcę być dumna z siebie, chcę by dumny był mój tata, chcę by w przyszłości moje córki brały ze mnie przykład. Droga w kierunku spełnienia marzeń to najpiękniejsza trasa. Idę nią choćby nie wiem co.
PS
Skasowałam część tego posta. Po czasie stwierdzam,że jednak zbyt osobisty a w dodatku może być skrajnie różnie odebrany (ułomność słowa pisanego niestety). Wygadałam się, jest mi lepiej.
Odmiany kawy ziarnistej – kompleksowy przewodnik
1 miesiąc temu
Czemu dopiero teraz odkryłam Twojego bloga? Czemu nie dałaś mi okazji siebie wcześniej poznać?
OdpowiedzUsuńPo lekturze kilku notek (choć nie ukrywam, że w wolnym czasie chętnie spojrzę w głąb archiwum, jedna rzecz nasuwa mi się na myśl - jesteś niesamowita.
Pozdrawiam ciepło i ucałuj obie dziewczynki ! ;)
Czytam twojego bloga regularnie i do tej pory podziwiałam twój zapał i to co piszesz. W ogóle mi się nie podoba to co przeczytałam dzisiaj. Ta notka jakoś mnie od Ciebie odrzuca.
OdpowiedzUsuńAnonimowy- bo trzeba ją przeczytać z odpowiedniej perspektywy. Przede wszystkim warto mieć na uwadze fakt,że 6-letnie dziecko nie decyduje o sobie.
OdpowiedzUsuńTylko nie daj Boże nie rób tego swoim córeczkom!
OdpowiedzUsuńI dobrze, że dałaś sobie spokój z tym prawem, nuuuda :D Tak więc trzymam kciuki znowu i kibicuję ;]
:) Nie mam zamiaru :)
OdpowiedzUsuńFajnie,że można ze swojego życia wyciągnąć jakieś wnioski. Nigdy w życiu nie zabronię im bawić się z koleżankami, nigdy nie zabiorę im cennego dzieciństwa.